poniedziałek, 19 września 2016

Dlaczego tu nie ma posta

Hej, hej!

Uknułam niecny plan.
Plan godny geniusza zła.
Otóż chciałam zaprezentować Wam trochę więcej swojej marnej twórczości młodocianego słowolepa.
Śmiejąc się złowieszczo, poczęłam grzebać wśród plików, usiłując zdecydować, który z nich każe Wam najżarliwiej błagać o litość, paść na kolana, rwać włosy z głów, a następnie głowy te posypywać popiołem dla lepszego efektu.

No i nie mogę się zdecydować.

Wszystkie są gorzej niż mierne.

Są denne.


Wyznam Wam, że miałam ochotę jakoś ożywić Otchłań. Miałam ochotę napisać porządnego posta! Wreszcie, po raz pierwszy od jakichś dwóch lat! 
I ona się utrzyma. Zobaczycie. 
Już wkrótce...

Idę pracować nad sobą i swoim najuboższym w świecie warsztatem poetyckim oglądać South Park oglądać Glee.

Przepraszam Was, moja szczera chęć wysłowienia się nie wytrzymała starcia z frajerstwem tego, co jest bezpiecznie ukryte na moim komputerze.
Ale pamiętajcie...
Już wkrótce...


A to są patisony. Jadacie patisony?


Zobaczymy, co się wydarzy dalej. Może nawet będę miała Pomysł!
Przeżyjcie tam jakoś i wybaczcie biednemu człekowi, co się kształtuje i odkrywa (ale serio, ostatnio miewam jakieś podejrzanie głębokie przemyślenia natury egzystencjalnej. Boję się).



Bukwa