czwartek, 24 grudnia 2015

Lubię Święta, bo mogę mówić "chwała" i "gloria" ile mi się podoba i nikt nie uważa, że jestem dziwna (chyba)

Chciałabym tylko napisać, że życzę Wam wesołych Świąt.

Zatem: życzę Wam wesołych Świąt!
Trochę szaleństwo z tymi wielkimi literami, ale nie szkodzi, załóżmy, że to zamierzony efekt poetycki.

I chciałabym Wam jeszcze podziękować bardzo bardzo bardzo, bo wszystkie jesteście cudowne (ty, hipotetyczny anonimowy czytelniku płci męskiej, także jesteś cudowny). Niech Moc/zdrowie/szczęście/przyjaciele/Wena/książki/jedzenie/chwała będzie z Wami!

Uwielbia Was i hołubi

Wasza wierna Bukwa

PS Otchłań ma już ponad 10000 wejść. No, wygląda to prawie profesjonalnie. Pfff. ♥

niedziela, 6 grudnia 2015

Bukwa typowo, czyli lubię ślimaczki i poezję, i dramat, a SENS poszedł na kebaba

Hej!

Listopad był miesiącem krytycznym. Bukwa, która miewa czasem lekkie skłonności do paranoi, histerii i przesady, stała się młodym Werterem i roniła gorzkie łzy (Ron ronił, a Harry harował – ach, te gierki słowne) mroku i bólu. Ale nadszedł grudzień. W grudniu powinno być lepiej, grudzień ma wiele zalet. Jest Adwent, je się czekoladki z kalendarza, no je się. Niedługo przerwa świąteczna i Boże Narodzenie, i nie ma tylko śniegu. U mnie nie ma przynajmniej. Jest może u Was?
A przerwa świąteczna się przyda. Bukwie cudem udało się przemknąć do trzecich etapów dwóch konkursów kuratoryjnych (jeden punkt w plecy i wypad, waćpanna! - to się nazywa fart!): z WOS-u i z polskiego. W związku z tym snuję sobie ambitne plany na temat mojej domniemanej chwały oraz zwolnienia z wszelakich egzaminów. Jeśli plany te się powiodą, będę chyba najbardziej leniwym człowiekiem w całej galaktyce. Uważam, że jest to całkiem sprawiedliwe, zwłaszcza że ostatnimi czasy jestem – cóż, chciałabym rzec, że jestem najbardziej pracowitym człowiekiem w całej galaktyce, ale niestety, nie byłoby to prawdą. Bo tak szczerze – to nic mi się nie chce. Chce mi się tylko jeść i spać, nawet czytanie jakoś mniej mnie pociąga (a „Balladyna” czeka!). Dziwne zatem, że nagle nabrałam ochoty na pisanie. Na blogu i w ogóle. Trochę porzuciłam moją epopeję, ale zamierzam kiedyś ją zrealizować. Tak. Tak właśnie będzie.
Nie wiem, czy ktoś z Was zwrócił uwagę na jakże subtelną reklamę, która przycupnęła była na pasku bocznym. Chodzi o działalność literacką, jaką jest blog grupowy Rozważne i Romantyczne, znany również jako RiR. Zdaje się, że już kiedyś o tym pisałam, toteż nie będę się jakoś specjalnie uzewnętrzniać w tym temacie, lecz rzeknę z prostotą: przybywajcie! Pojawiło się już kilka pierwszych postów (żaden z nich nie jest mojego autorstwa, ale kiedyś, kiedyś... kiedyś... tak sążniście kiedyś...), które są samotne i zagubione, i potrzebują wsparcia.

RiR ma niewątpliwie wiele zalet, ale i jedną kontrowersyjną właściwość – współtworzą go osoby absolutnie morowe i bardzo inteligentne (no, akurat w tej kwestii mam na myśli me zacne kolaborantki), które prócz wielu wspólnych zainteresowań łączy również dość podobny styl pisania. Wniosek ten wysnułam na podstawie lektury tekstów mych kompanów i obecnie jestem w kropce. Cóż czynić w takiej sytuacji? Co zrobić, by czytelnicy rozpoznawali mnie nie po pseudonimie (który brzmi Esterka; Bukwa jest zarezerwowana wyłącznie dla Otchłani), ale już po pierwszym zdaniu? Czym jest życie? Być albo nie być? [Wiatr. Dramatyczna muzyka w tle].

A tak w ogóle, skoro jakoś tak mimochodem wprowadziłam sympatyczny fragmencik o wietrze, ten w kwadratowym nawiasie (takie Bukwy didaskalia nieśmiałe) – mam nowy błyskotliwy plan na życie! Oprócz zostania laureatką w konkursach (tfu, tfu, odpukać w malowane wrota czy co tam) zamierzam raczyć piękny świat scenariuszami teatralnymi. Tak! Nie przywidziało Wam się! Oto ja! Bukwa! Scenarzystka wszech czasów! Co skłoniło mnie do takiej, a nie innej decyzji, zapytacie. Pozwólcie więc, że odpowiedź przedstawię w formie wykresiku.

RODZAJE LITERACKIE
  1. Epika. → Najdłuższe opowiadanie pisane z własnej woli i ochoty ma około jednej strony, za to nie ma fabuły. Twory bardziej fabularne nie są nawet zapisane i pozostają w eterycznej sferze Bukwy umysłu.
  2. Liryka. → Bukwa czuje się poetą niezdolnym do napisania wiersza białego na poważnie – choć często ma ochotę i kiedyś to zrobi.
  3. Dramat. → YOLO! Trza brać co dajo! Juhu! A spróbuję se.

(Już sam fakt, że muszę korzystać z prymitywnych wykresików, miast wypowiedzieć się poprawną i okrąglutką polszczyzną, zdaje się skreślać mnie z listy obiecujących prozaików).

Z wykresiku wynika (każdy aspirujący laureat WOS-u musi niesamowicie polegać na wykresikach), że o ile liryka jest sercu Bukwy bliska, a relację z prozą trudno określić, o tyle dramat jest wciąż najbardziej nieznaną sferą. Jest jak nieodkryta wyspa, którą trzeba zbadać. Zatem będę ją badać! Muszę tylko znaleźć pomysł na fabułę. I w sumie muszę jeszcze zrobić wszystko. I w sumie i tak tego nie zrobię, ale czasem mam ochotę napisać tekst absolutnie pozbawiony sensu, czego przykładem jest ten post.

Z wykresiku to wynika,
że choć bliska mi liryka,
napiszę dramat.
I to będzie dramat.
Namiętność ogarnia mnie dzika.

(Fragment z namiętnością nie odnosi się do niczego, ale dodaje poetyckości, rozumiecie).

A swoją drogą: czy nie uważacie, że scenopisarstwo jest mi właściwie przeznaczone, co przejawia się w mojej chorobliwiej skłonności do używania nawiasów, gwiazdeczek i małej czcionki? (Tak, tłumacz tak sobie, Bukwa. Ach, aż żal duszę ściska przy takim stworzeniu).

Wybaczcie mi karygodny bezsens i bezcelowość tego tekstu. Jest to spowodowane dwoma głównymi czynnikami: 
1) nauką;
2) moją chwilową niezdolnością do sklecenia zrozumiałej myśli, co z kolei związane jest z listopadową falą histerii. Mój mózg odreagowuje i chwilowo tworzy opowiadanie zatytułowane „Puszczą, lasem z kontrabasem” o trójce młodocianych włóczęgów i ich kontrabasie. Poza tym epopeja. Kiedyś.

W ramach zadośćuczynienia za stracony czas wstawiam klawy obrazek (maybe „klawy” will be my „zacny” - zrobiłam jednocześnie aluzję do Johna Greena i Poli! Łohoho!).
Lubię ślimaczki ♥
 Następny post postaram się uczynić nieco bardziej treściwym. Co powiecie na to, bym trochę, dla zdrowia, pohejciła sport? Chciałam zrobić to nawet w tym poście, ale dawno nie byłam na wuefie, więc moja gorąca nienawiść trochę przybladła. Jednakowoż, jakby coś ten, no... wiecie gdzie mnie znaleźć.

Chwała Wam i miłość po wsze czasy!
Wasza Bukwa

PS To zabawne, że nawet kilka razy sprawdzałam ten tekst, pisałam go z wyprzedzeniem, i to w łordzie - a mimo to jest absolutnie bez sensu. Pusty... jak wydmuszka. Ach. Poezja. Lubię poezję.
Pusty jak wydmuszka.
Aż drętwieje nóżka.

B.