czwartek, 28 maja 2015

Guten TAG, czyli znów o książkach + poemat subkulturowy w bonusie + gify disneyowe w większym bonusie

Ahoj, kamraci!

"Znów nam dzień chwalebny nastał!",
wrzeszczą skini, wrzeszczą rasta.
"Znów nam tęcza niebo złoci!",
wrzeszczą emo, wrzeszczą goci.
"Rwij się pieśni głośna z piersi!",
wrzeszczą punki i rockersi.

No a o co wrzawa cała?
Bukwa posta napisała!
Wszystko o jednego posta...?
 Zjedzmy, hej, kawałek tosta!
Ich logika nie jest prosta.

Nie, to wcale nie jest Slothahontas

wtorek, 12 maja 2015

50 twarzy Bukwy, czyli kariera psychoanalityka wciąż do rozważenia albo Mrock&Bul Company

Ahoj, kamraci!

Będę się wysławiać. Ha! Otóż to. Będę pisać, pisać, pisać, nie będę się krępować tematem, wszystko będzie tak po prostu, płynnie, na luzie, nie rozśmieszaj mnie, Bukwa, o życiu i w ogóle świecie, i o wszystkim, co akurat wpadnie mi do głowy. Tak. Jestem w stanie tak pisać, i po prostu się z tego cieszyć, a przy tym sprawić, że i wy będziecie się cieszyć. No nie da się ukryć. Nie da. 
Chyba łatwiej byłoby w punktach.
No dobrze - oto więc piszę.
Od dłuższego już czasu, czyli mniej więcej od mojego wiolonczelowego startu, uwagę mą przyciąga dziwne zjawisko, niewyjaśnione jak dotąd przez naukowców, a przynajmniej o ile mi wiadomo. Już nakreślam obraz sytuacji. Oto więc jedzie sobie taka Bukwa swoim ulubionym środkiem komunikacji miejskiej. Nic nowego, nic ciekawego. Drzwi wagonu (bądź... no, jeśli od tramwajów i pociągów jest wagon, to co jest od autobusów?) otwierają się - nadal nic niezwykłego. Wsiada tłum ludzi - wciąż nic zadziwiającego. Wśród tłumu ludzi dostrzega Bukwa człowieka taszczącego instrument (najczęściej skrzypce, na drugim miejscu gitara, wiolonczela rzadko, dzisiaj kontrabas, jeszcze nigdy ukulele). No i cóż w tym dziwnego? - zapytacie. Ano nic, tyle że to zdarza się właściwie codziennie. To bez sensu - stwierdzicie. Może i tak, ale czego się po mnie spodziewaliście?