czwartek, 23 kwietnia 2015

Bukwa nie żyje, powiedział Nietzsche. Kłamał.

Aloha!

Prawdziwa wiosna zaczyna się wtedy, kiedy myślisz, że jest czternasta, a jest dziewiętnasta, a prawdziwe lato, kiedy codziennie jesz truskawki i/lub maliny. Raj natomiast zaczyna się, kiedy codziennie jesz borówki i/lub czereśnie. Niepotrzebnego nie skreślać, tylko zostawić - przy Bukwie nigdy się nie zmarnuje.
Obecnie funkcjonuję leniwie w stadium prawdziwej wiosny. Smutnych spraw kilka jest: zakurzona Otchłań, zmiana planu lekcji na zatrważająco okropny, moja bezsenność nocami i analogiczna nadmierna senność dniami oraz fakt, że w calusieńkiej Polsce, w ani jednym teatrze muzycznym, ani jedniutkim, nie gra się obecnie "Nędzników". Na tym jednak problemy główne się kończą, toteż postanowiłam unieść tłuste paluszki, rozgimnastykować nad klawiaturą i napisać tego oto wielce szlachetnego chwały swej godnego posta. Chociaż tak właściwie tytuł spiritus movens należy się słusznie istocie morowej, również chwały swej godnej, znanej zwykłym śmiertelnikom jako wspaniałomyślna Tutti, która zaszczyciła mnie nominacją do starego, dobrego Liebster Blog Award.
No wiecie. Jedenaście pytań, w zamyśle jedenaście odpowiedzi i jedenaście nowych nominowanych. Zasady zna już każdy, wobec czego bez zbędnych wstępów prezentuję...

PYTANIE PIERWSZE!
*jupijajej!*

1. Opisz siebie jednym słowem!
(Ej, to nie jest pytanie!).
Leniwiec.
Geniusz. Tak totalnie.

2. Jaki jest Twój ulubiony cytat?
  Wydaje mi się, że nie mam ulubionego cytatu, nie wiem zresztą co rozumieć przez "ulubiony cytat". To znaczy, często zakreślam w książkach momenty, które sprawiły, że dostawałam chwilowej, histerycznej, jednoosobowej głupawki (czy też gópaffki), lecz nie wiem, czy zaliczają się one w poczet czcigodnych mott życiowych czy czegoś w tym rodzaju. Moje najnowsze odkrycie to:

'Robię gest, który ma wyrażać: "Hej, nie spiesz się, gadaj ile chcesz', ale prawdopodobnie wyraża: 'Hej, patrz, mam skurcze rąk!".'
 ~ 'Will Grayson, Will Grayson", J. Green & D. Levithan ujdzie

No czyż to samo w sobie nie tchnie głębią i potęgą metafor?

3. Masz jakieś plany na przyszłość?
Owszem, zamierzam rozwijać swój geniusz jak tylko się da, najlepiej ze wszystkich stron, by jako człowiek dorosły i doświadczony móc ze spokojem skończyć pod mostem wraz z ukulele i grać tamże (pod mostem) piosenki z "Nędzników". Nawet nie wiecie jak dobrze "On my own" brzmi na ukulele!

4. Jesteś pesymistą, optymistą, a może realistą? Dlaczego?
Starożytny grecki filozof Internetos opowiedział raz taką alegorię:
Pesymista widzi ciemny tunel.
Optymista widzi światełko w tunelu.
Realista widzi nadjeżdżający pociąg.
Maszynista widzi trzech niezbyt rozgarniętych osobników debili na torach.
Myślę, że każdy ma w sobie coś z pesymisty i coś z optymisty, a nawet (o zgrozo!) coś z realisty. Ja siebie określiłabym raczej jako optymistkę o nad wyraz rozwiniętych skłonnościach histerycznych. Chociaż moja czasowa bezsenność łączy się trochę z uaktywnieniem się pierwiastka pesymisty w mym organizmie.

5. Rzecz, bez której nie mogłabyś żyć to... Uzasadnij swoją odpowiedź!
Cóż... Na pewno głupio by mi się żyło bez moich instrumentów, ale dałabym radę, bo ostatecznie trochę ich jest. Jedzenia nie uwzględniam, bo to nazbyt oczywiste (umarłabym z bólu po stracie tak wspaniałych istnień jak czereśnie). Książek też by mi brakowało. Ale bez czego nie mogłabym żyć, tak totalnie? Nie wiem. Musiałabym być w większym stopniu minimalistką, żeby odpowiedzieć na to pytanie. *mądre rozważania Bukwy*

6. Jaką książkę uważasz za najbardziej uniwersalna (czyli taką, która nadaje się dla wszystkich)?
Na pewno musi być krótka, żeby dzieci się nie zanudziły, zabawna, ale nie głupawa...
A co tam, słownik języka esperanto!

7. Cecha, którą najbardziej cenisz u innych ludzi, to...
*a może ja nie chcę być oryginalna?* inteligencja, jako taka tolerancja oraz choćby i najmniejsza iskierka dobroci (na szczęścia taką można znaleźć w prawie każdym, nawet najstraszniejszym indywiduum).

8. O czym najbardziej marzysz?
W tym momencie? Wiem, że zabrzmię jak Miss Nebraski w Wyborach Miss USA, która wykuła kwestie na pamięć i na wszelki wypadek napisała sobie ściągę na wewnętrznej stronie nadgarstka, ale chciałabym, żeby na świecie nie było wojen. Wiem, że to niemożliwe, bo tego nie da się wyplenić z ludzi, już jaskiniowcy walili się maczugami nawzajem po głowach (czy coś), ale osobiście nie jestem wielbicielką tego faktu. A tak poza tym tak strrraszliwie chciałabym zobaczyć "Nędzników" na scenie. (Nie, to nie de ja vu, serio piszę cały czas o tym jednym musicalu).

9. Czy kierujesz się w swoim życiu autorytetami?
Niekoniecznie. Mam kilka autorytetów i osób, które podziwiam/wielbię/adoruję/którymi zostanę gdy dorosnę, ale to nie jest tak, że kiedy muszę podjąć jakąś decyzję, kieruję się wyłącznie tym co te konkretne osoby by zrobiły. Trochę tak. Ale nie zawsze i nie wszędzie.

10. Najbardziej szalona rzecz, jaką chciałabyś zrobić, to...
Nie jest to może bardzo szalone, ale planujemy już z klasą "najszaleńszą akcję pod słońcem", która polegać ma na tym, że w środku miasta, względnie w szkole, zaczniemy się znienacka wić jak ta dziewczynka w teledysku do "Chandelier", a prym wieść będzie szlachetne dziewczę (które z miejsca pozdrawiam) w stylizowanej białej peruce.


A oprócz tego to strasznie, strasznie, ale to strasznie chciałabym wziąć kiedyś udział w jakimś flashmobie (flash mobie?). Dla mniej wtajemniczonych: flash mob/flashmob jest to coś takiego, kiedy człowiek jest sobie normalnie w centrum handlowym czy gdzieś, idzie sobie, nikomu nie przeszkadza, patrzy, a tu nagle obcy ludzie zaczynają śpiewać, tańczyć, jodłować, hołubce wycinać, zupełnie nagle, całe centrum handlowe się bawi, a człowiek biedny nie wie co robić. A to tylko flash mob.

Co? Piosenka z "Nędzników"? A, tak mi się wstawiło...
 
11. Co najbardziej chciałabyś w sobie zmienić?
Chciałabym zmienić swój sposób wyrażania się na prostszy i mniej pretensjonalny i wykształcić w sobie więcej cierpliwości. Nie pogardziłabym też nieco innymi cyferkami na liczniku wagi, ale oj tam oj tam, to mózg taki duży.

Uff! Pod koniec aż się filozoficznie nie zrobiło, nie uważacie?
 No dobrze, ludziki. Czas na moją inwencję twórczą! Łiii! Taaak! Hurra! Jupiii! Do rzeczy.
Oto pytania:

1.  Czy paliłaś/paliłeś kiedyś pochodnie?
2. Które ze zwierząt ma najładniejszą Twoim zdaniem nazwę: świerszcz, szarańcza czy cykada?
3. Wolałabyś/wolałbyś pracować jako tester czekolady za dwadzieścia złotych dziennie czy żywy manekin za dwieście złotych dziennie?
4. Jeśli podczas odpowiadania na to pytanie słuchasz jakiejś piosenki - co to za piosenka?
5. Jeśli podczas odpowiadania na to pytanie nie słuchasz żadnej piosenki - jakiej piosenki najchętniej być teraz posłuchała/posłuchał?
6. Jakiego jesteś znaku zodiaku i czy ma to dla Ciebie jakieś znaczenie?
7. Jaki jest Twój ulubiony materiał?
8. Jakie pytania najczęściej zadają ci inni ludzie?*
9. Co sądzisz o dalekich podróżach do egzotycznych krajów?
10. Jaką postać z baśni najbardziej chciałabyś/chciałbyś spotkać (i czy jakąkolwiek)?
11. Wolisz mydło w kostce, mydło w płynie czy inną formę mydła?

Ze względu na to, że LBA stało się ostatnio popularne i często spotykane nie nominuję nikogo, a właściwie: nominuję wszystkich, którzy na taką nominację mają chętkę. Nie krępujcie się i walcie śmiało! Tak!
Pod koniec tego jakże ambitnego posta chciałam tradycyjnie przeprosić (za nieobecność), podziękować (Tutti za nominację i ogółowi wszechświata za to, że jest morowy) i zwieńczyć me dzieło obrazeczkiem.
To wspaniałe zdjęcie jest mojego, czyli czcigodnej Bukwy!, autorstwa i przedstawia chrupek ryżowy na tle nieba.

Życzcie mi wytrwałości w pisaniu!
Wasza Bukwa

*pytania, które najczęściej zadają mi inni ludzie, to: "naprawdę masz tyle lat?!" (wyglądam na trzydziestoletnią babkę podobno, choć nie jestem ani przesadnie wysoka, ani się nie maluję - to pewnie ten wyraz niesamowitej inteligencji na mej twarzy) oraz "co to są te dziury w jego głowie?" (w odniesieniu do hodowanej przeze mnie jaszczury. Te dziury w jego głowie to, moi drodzy, uszy).
B.

piątek, 3 kwietnia 2015

Wiecie, że na Węgrzech, pod Budapesztem, jest jedyne na świecie Muzeum Marcepanu? Kusi, oj, kusi.

Chwała Wam!

Oto ja, tarsjusz, syn tarsjusza Szymborska forever Bukwa! Postanowiłam udzielić się literacko, lecz w obliczu nieuchronnego wyjazdu i paskudnie kończącego się czasu mój plan nie wypalił. Zbytnio. Toteż chciałabym Wam tylko życzyć tego, no, smacznego jajka i tak dalej. Dużo radości. I spokoju, i jeśli gdzieś jedziecie, to żebyście dotarły/dotarli bezpiecznie, i jeszcze życzę Wam i sobie, żeby była ładna pogoda, bo nigdy nie zaszkodzi, i dużo ciekawych książek, dobrego jedzenia, i żeby Wasze życie było epickie, żebyście zawsze miały/mieli dużo WENY (wena zasługuje na ten caps lock), żebyście nie przeistoczyły/przeistoczyli się w Bukwę, która ledwo skrobie w tej Otchłani, a w ogóle to jeszcze: żeby było świeżo, młodo i zielono, i pachnąco, i w ogóle, kocham Was! Jupiii!

 
 Jesteście *przestań mówić "epiccy", przestań, przestań* morowe ludziki!
Bukwa świeża i zielona