sobota, 23 sierpnia 2014

Ach, indżojcie, czyli tyle książek i tyle jedzenia; PS Kocham borówki.

Hej!

Oto żyję. Nadal i nawet całkiem z pasją (jak to na wakacjach!). O moim komputerze natomiast powiedzieć tego nie można, albowiem sieć wciąż jest, że się tak wyrażę, kaputt. Ale przynajmniej mi simsiki czyta - bo ja lubię simsiki, a czo.

Byłam w wielu epickich miejscach, z epickimi ludźmi i epickimi książkami - poszerzyłam swój wewnętrzny księgozbiór między innymi o Władcę much (NIESAMOWITE), Buszującego w zbożuThe Adventure of Christmas Pudding Christie w oryginale, Makbeta (oj tak) i Lato Tove Jansson (9 sierpnia była setna rocznica jej urodzin ♥). No i znalazłam na półce jej kolejną książkę, Kamienne pole, urocze stare wydanie, ale przyjemność chyba zostawię sobie na rok szkolny. Widzicie, jak umiem gospodarować?

Ponadto zafascynowł mnie kolejny szczegół naszej rzeczywistości, a najlepsze, że sprawiający wrażenie mało rzeczywistego (choć jest taki z całą pewnością). Mowa o sztuce iluzji. Uwagę mą zwróciła ona podczas dosyć nudnego dnia spędzonego w całości w samochodzie, kiedy to stwierdziłam, że układanie pasjansa w tych warunkach może być niezbyt efektowne. Wobec czego na prędce wymyśliłam sztuczkę karcianą *powalająca kreatywność*, z początku, rzecz jasna mocno naiwną, ale po wielokrotnym udoskonalaniu już tylko trochę. W każdym razie młoda osoba w wieku szkolnym, z którą (między innymi) podróżowałam, była zachwycona i z podziwu wyjść nie mogła.
 W związku  z powyższym, gdy tylko dotarliśmy do celu, za pomocą internetu (nasze dobre czasy) nauczyłam się naprędce dwóch kolejnych sztuczek karcianych i jednej iluzjonistycznej (czas ćwiczyć). Zamierzam zbiór ten powiększać dalej w miarę swych skromnych możliwości.

Do pierwszego września nie pozostał już niestety szmat czasu. Co robić, że tak powiem. Czeka mnie jeszcze tylko krótki wyjazd, a potem - cóż, szkoła. Ale jestem dosyć podekscytowana, bo nie zamierzam odrzucać możliwości, że będzie super, na co swoją drogą raczej się zanosi ^^

Co robiłam, kiedy do Was nie pisałam?
♥ myłam się rzadziej niż chłopcy
♥ ostrzyłam lagi
♥ pilnowałam flagi
♥ rymowałam dla odmiany
♥ płynęłam po jeziorze starą Omegą w czasie czterech/pięciu punktów w skali Beauforta
♥ mieszkałam na Kristianinkatu
♥ budowałam Empire State Building. No dobra, z lego
♥ JADŁAM. Dużo.

Powalają mnie te długie zdania i nadmiar nawiasów, ale ujdzie, bo chyba nie szkodzi.

Jak wiecie, z mego własnego komputera nadal pisać nie mogę, zmieni się to być może niedługo, ale na razie nie oczekujcie regularnych postów (w sumie, czy one kiedykolwiek były regularne?).

Wasza po wieki
Bukwa