niedziela, 22 czerwca 2014

Ważna informacja!

Mój komputer się wyemnacypował i odmawia współpracy. Nie wiem, kiedy go zdołam naprawić (to piszę z innego). Przez cały lipiec nie napiszę na 100%. Może jeszcze wcześniej się uda. A jak nie... no, to później.
Dacie radę, mam nadzieję - ściskam <3
B.

piątek, 6 czerwca 2014

Masło, Wunderkind, borówki i Huck, czyli ile może się zmieścić w skandalicznie krótkim poście

Hej!


Myśl na dzisiaj: jeśli  będziesz sobie spokojnie wracać ze sklepu do domu z masłem w kieszeni, i jeśli wówczas nieoczekiwanie napadnie Cię jakiś bandyta i zażąda Twojej, powiedzmy, komórki, zacznie się z Tobą szarpać, każe opróżnić kieszenie, i wtedy Ty je faktycznie opróżnisz, a on, zamiast luksuśnego ajfona, ujrzy po prostu MASŁO.


Nie ma to jak improwizacja.


Drodzy moi, mam wieść: otóż postanowiłam zostać najmłodszym w historii tłumaczem uproszczonej wersji książki Oscara Wilde'a, w interpretacji Johna Escotta, z ilustracjami Summer Durantz, pod wzniosłym tytułem "Duch Canterville", w oryginale "The Canterville Ghost"!


Pod wrażeniem?


Rzecz jasna, "Duch" doczekał się już przekładu, i to nie raz, lecz! ja zamierzam popełnić go dla własnej swej przyjemności i satysfakcji. Zapewne będę najmłodsza w gronie osób, które kiedykolwiek tego dokonały, więc jestem przepełniona dumą. Właściwie jeszcze nie zaczęłam, ale cóż. Zastanawiam się, ile mam według Was lat? Jak to szacujecie? Zabawnie będzie tak dowiedzieć się tego. Śmieszna sprawa.


Ej no żal, bez tych obrazków nie mogę Wam nawet opowiedzieć o tym, że historia lubi się powtarzać czy o tym, że świat nie jest taki zły.


Ale za to mam w domu borówki! Najlepsze (no, może prócz czereśni... względnie malin, truskawek, jabłek, POZIOMEK!, jagód, pomelo oraz mandarynek) owoce na świecie! Bananów nie lubię.


Ostatnimi czasy powróciłam na Jeżyce, tj. do lektury książek Musierowicz, i nadal ciężko mi jest wyrobić sobie stałą opinię na ich temat. Cóż. Ale czasem warto poczytać sobie takie książki, no wiecie, z miłością wśród młodzieży (piszę niczym stary grzyb), (tu powinien być obrazek), (starego grzyba, dla jasności). Zwłaszcza, że realni bohaterowie mnie nie chcą, więc muszę się zakochiwać w fikcyjnych.


Wybaczcie mi więc skandaliczną długość (krótkość? Można tak powiedzieć?) tego posta. Idę na spacer z Huckiem Finnem.


Wasza
przyszła tłumaczka - Wunderkind
B.